|
Bandyckie zachowanie ZUS. Chciał zabrać rentę górnikowi z urazem czaszki i padaczką po wypadku górniczym |
|
|
|
|
poniedziałek, 09 kwietnia 2012 16:03 |
|
Publikujemy bandycką apelację ZUS, i przytomne zachowanie Sądu Apelacyjnego w Katowicach ( ze dziwieniem zauważyliśmy że w Katowicach też zdarzają się uczciwi sędziowie).
Orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Katowicach
z dnia 17 grudnia 2002 r.
III AUa 3320/01
Główny Lekarz Orzecznik Oddziału ZUS nie jest legitymowany do występowania w postępowaniu w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych w jakimkolwiek charakterze. Sentencja:
Sąd Apelacyjny w Katowicach, po rozpoznaniu w dniu 17 grudnia 2002 r., sprawy z odwołania Adama M. przeciwko Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych Oddziałowi w Ch. o wysokość świadczenia, na skutek apelacji pozwanego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Oddziału w Ch., od wyroku Sądu Okręgowego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Katowicach z dnia 7 sierpnia 2001 r., sygn. akt X U 7045/00, oddala apelację.
Uzasadnienie faktyczne
Zaskarżoną decyzją, Zakład Ubezpieczeń Społecznych Oddział w Ch., w oparciu o ocenę lekarza orzecznika, przyznał Adamowi M. prawo do okresowej renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy. W odwołaniu Adam M. wniósł o zmianę zaskarżonej decyzji, kwestionując ocenę lekarza orzecznika. W odpowiedzi na odwołanie, organ rentowy wniósł o jego oddalenie, z przyczyn, które stanowiły podstawę wydania zaskarżonej decyzji. Sąd Okręgowy w Katowicach ustalił, że urodzony w 1970 r. Adam M. - z zawodu górnik - pobierał od lipca 1998 r. do maja 2000 r. rentę z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, wobec skutków urazu czaszkowo-mózgowego z następowym krwiakiem podtwardówkowym prawej półkuli mózgu leczonego operacyjnie, stanu po plastyce ubytku kostnego po kranioktomii i encefalopatii objawowej. Obecnie, u ubezpieczonego rozpoznaje się: uraz czaszkowo-mózgowy z krwiakiem podtwardówkowym okolicy ciemieniowej prawej leczony operacyjnie, powikłany ropieniem, plastykę ubytku kości czaszki, przewlekły obrzęk mózgu, pourazowe bóle głowy, padaczkę jacksonowską, zespół psychoorganiczny i złamanie kompresyjne trzonu Th7. Stany te czynią ubezpieczonego nadal całkowicie, okresowo niezdolnym do pracy. Decyduje o tym stan ośrodkowego układu nerwowego - patologiczny zapis EEG, potwierdzona padaczka jacksonowska oraz rozwijający się zespół psychoorganiczny. Sąd dokonał powyższych ustaleń w oparciu o opinię biegłych lekarzy: neurologa, ortopedy i internisty uznając, że jest ona (wraz z uzupełnieniem) przekonująca i wszechstronna. Sąd wskazał, że wnioski tej opinii były kwestionowane przez "Głównego Lekarza Orzecznika ZUS", zdaniem którego brak wystarczających dowodów na przyznanie całkowitej niezdolności do pracy. Jednak - zdaniem Sądu Okręgowego - zastrzeżenia te, głównie o charakterze psychiatrycznym, odpowiadają wnioskom opinii biegłego psychiatry, według którego ubezpieczony nie jest nawet częściowo niezdolny do pracy z przyczyn psychiatrycznych. Jednak biegły ten wskazał, że z uwagi na ciężkość przebytego przez ubezpieczonego urazu, stosowane leczenie, dane o atakach padaczkowych, kompetentny w ocenie stopnia i charakteru niezdolności do pracy jest biegły neurolog. Z tych przyczyn, powołując art. 107 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. Nr 162 z 1998 r., poz. 1118 z późn. zm.). Sąd Okręgowy przyznał Adamowi M. prawo do renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy na okres dwóch lat, poczynając od lipca 2000 r. Apelację od wyroku Sądu Okręgowego wniósł organ rentowy, zarzucając naruszenie art. 107 cytowanej ustawy, wnosząc o zmianę zaskarżonego wyroku i oddalenie odwołania. Na uzasadnienie skarżący podniósł, że u ubezpieczonego występują bardzo rzadkie napady padaczkowe - od maja 2000 r. do kwietnia 2001 r., miały miejsce tylko trzykrotnie. Są one zatem zdecydowanie dobrze kontrolowane i każdy neurolog określi, że jest to padaczka z rzadkimi napadami i nie może być podstawą orzeczenia całkowitej niezdolności do pracy. Ponadto, biegły psychiatra nie stwierdził zaburzeń pamięci, miał dobry kontakt z opiniowanym, który jest wszechstronnie zorientowany, chętnie odpowiadał na pytania, z wyrównanym nastrojem i prawidłowo modulowanym afektem. Zatem stan neurologiczny i psychiatryczny w żaden sposób nie uzasadnia całkowitej niezdolności do pracy.
|
|
Więcej…
|
|
Firmy padają, a rząd robi propagandową szopkę |
|
|
|
|
piątek, 18 maja 2012 17:35 |
I co teraz zrobić? Mówią, żeby nie blokować autostrady w czasie Euro 2012, ale jak nie wtedy, to kiedy? Co ty byś zrobił? – pyta mnie Andrzej, brat mojej teściowej. Mówię mu szczerze, co zrobiłbym na jego miejscu: - Ja bym blokował… Andrzej podnajmuje ciężki sprzęt, budował między innymi autostradę A2. Do dzisiaj nie dostał za to pieniędzy, kilkudziesięciu tysięcy złotych. – Jak chcesz, podjedziemy do kolegi, on nie dostał około 300 tysięcy. W Warszawie mamy znajomego, któremu nie zapłacono pięciu milionów. Firmy bankrutują, ludzie tracą pracę, tu się rozgrywają dramaty. A w telewizji wszystko jest super. Propaganda większa niż w PRL! – mówi.
|
|
Więcej…
|
|
Kiedy i kto z prokuratorów odpowie za wielomilionowe oszustwa. Który z prominentnych polskich polityków ochrania oszustwa z Bielska - CZĘŚĆ I |
|
|
|
|
sobota, 12 marca 2011 15:54 |
 Po 11 latch od 30 milionowych oszustw 182 wierzycieli przyszedł czas aby zapytać polskich wysokich rangą polityków oraz prokuraturę i sąd, jak moglo dojść do tego oszustwa i dlaczego nie jest ono do dnia dzisiejszego osądzone, a sprawa gnije w Sądzie Rejonowym Wydział III karny w Bielsku - Białej - pomimo, że nadzoruje ją Minister Sprawiedliwości i Prezes SO w Bielsku - Białej.
Prokuratura bielska i katowicka wie i to od od 2000 r., iż Jan N. najpierw za pomocą biegłego dokonał fikcyjnie wysokiej – 20 milionowej wyceny swojej firmy a potem w drodze korupcji banków wyłudził od nich kwotę ok. 16 mlionów zł. a pozostałą od 182 wierzycieli. W firmie podrabiano faktury VAT i nie płacono zobowiązań podatkowych. Nie płacomno podatków do Urzędu Miasta, AQUY, telefonów i co najlepsze nawet 4 adwokatom zatrudnianym przez J. N. Jak moglo to wszystko funkcjonować bez wiedzy banków i prokuratury. Później przy cichej akceptacji prokuratury Śląska ogłoszono upadłość spółki a wyprowadzone i klasycznie wyprane pieniądze zainwestowano w inną spółkę w Żorach. Kiedy jeden z wierzycieli chce zająć udziały Janowi N. w nowej jego spółce w Żorach i zwraca się do bielskiego sądu o wydanie tytułu prawnego, to ten wbrew prawu informuje go w tym samym dniu, iż wydał nakaz sądowego zabezpieczenia. Zatem w tym samym, dniu 5.08.2002 r. J.N. sprzedaje fikcyjnie swoje udziały za kwotę 720 000 zł. Od sprzedaży nie płaci podatku dochodowego w wysokości 300 000 zł. i to za wiedzą Urzędu Skarbowego i prokuratury. Co ważne zobowiązanie podatkowe jest już w 2011 r. przedawnione. Odpowiedzialności oczywiście nie ponosi nikt.
 Ścigany przez wierzycieli N. oświadcza spokojnie jednemu z nich , żeby nie próbował go ścigać bo ma doskonałe układy w bielskich sądach i prokuraturze i może mu się stać krzywda, taka jak Jachnikowi ( zeznanie G.w SR w Żywcu dn. 12.05.2005 r. sygn. akt II K 476/02 k. 1033 ).
Jak mogło dojść do tego, że BGŻ i inne banki popmowały kredyty w firmę, która nie płaciła zobowiązań a w
 przpadku BGŻ nakaz kredytowania przychodził z centrali banku, co zeznała w sądzie K- ka działu kredytów BGŻ. Mało tego, to banki wydawały spółce pisemne potwierdzenia do sądów, iż jest ona wiarygodna i nie ma niebezpieczeństwa upadłości. Wszystko to dzieje sie w larach 2001 - 2002, kiedy to właściciel firmy odbiera nagrodę od samego Jarosława Kalinowskiego - wóczas wicepremiera i działacza PSL, w którego sferze wpływów leży BGŻ.
|
|
Więcej…
|
|
środa, 04 kwietnia 2012 22:19 |
|
Josef Fritzl przed austriackim sądem został skazany na dożywocie po czterodniowym procesie. W Polsce podejrzany o pedofilię psycholog Andrzej Samson spędził wprawdzie kilka lat w areszcie, ale umarł jako niewinny. Bo polskie młyny sądowe mielą wolniej niż kościelne.
I wcale nieprzypadkowo. Procesy sądowe w żółwim tempie to najlepszy sposób na manipulowanie sprawiedliwością. Gdy wyroki zapadają po latach, nikt już nie pamięta, o co chodziło, a kara staje się abstrakcyjna w stosunku do winy. Łatwiej też wtedy ukryć sądowe błędy. Nie dość, że wymiar sprawiedliwości jest w Polsce pierwszą, a nie trzecią władzą, to jeszcze jest władzą najniższej jakości ze wszystkich. W III RP nie panuje demokracja, lecz sądokracja. W dodatku kontroluje ona samą siebie – poprzez rzadko stosowaną autonomię prawniczych korporacji – czyli nie jest przez nikogo kontrolowana. Warszawiak Stanisław Karpow aż 19 lat czekał na prawomocny rozwód. 22 lata trwało rozstrzyganie sprawy spadkowej z powództwa Alicji Sokołowskiej.
Wszystko dlatego że naszymi sądami rządzi logika przywilejów sędziowskich. Sędziowie są niezawiśli, nietykalni i nieodwoływalni, a nade wszystko chronieni przed jakąkolwiek kontrolą. Kiedy zapytać sędziego, dlaczego w polskim sądzie sprawy tak się wloką, usłyszymy, że wszystko przez zbyt niskie nakłady na sądownictwo i zbyt małą liczbę sędziów. Prawda jest jednak odwrotna: nakłady na sądownictwo w Polsce są wyższe (proporcjonalnie do PKB) niż w większości krajów europejskich. Jeśli porównać te wydatki z dochodem narodowym na obywatela, okazuje się, że Polska jest absolutnym rekordzistą. Nie ma w Unii Europejskiej kraju, który wydaje więcej na przedstawicieli Temidy. Również pod względem liczby sędziów jesteśmy potęgą. Wśród dużych państw europejskich mamy największą liczbę sędziów na obywatela. Na każde 100 tys. Polaków przypada prawie 26 sędziów. Nie może się z nami równać ani Anglia (7), ani Francja (11,9), ani Irlandia (15,7). Sędziowie bronią się przed zarzutami ślamazarnego przerabiania spraw, twierdząc, że mają za mało personelu pomocniczego. Może i tak. Ale mają go zdecydowanie więcej niż ich koledzy w innych dużych krajach europejskich. W Europie na 100 tys. obywateli przypada średnio 56 pracowników sądowych. W Polsce zatrudniamy ich 83 na 100 tys. obywateli. Co tym obywatelom to daje? Nic. Sprawy jak się wlokły, tak się wloką, a strony nadal są w sądach traktowane jak natręci.
Proces sądowy w Polsce toczy się błyskawicznie zazwyczaj wtedy, gdy dotyczy osób z pierwszych stron gazet. Rozstrzygnięcie w sprawie, czy Doda (piosenkarka Dorota Rabczewska) na gali Telekamer pojawiła się w majtkach, czy bez, zajęło zaledwie trzy miesiące. Ale akta Dody nie mogły zginąć ani trafić do niewłaściwej przegródki. Tymczasem zamknięcie spraw zwykłych obywateli w ciągu kilku dni lub tygodni wydaje się nie do po- myślenia. Proces to zwykle trwający latami korowód oddzielnych rozpraw, oddalonych od siebie często o miesiące. W przeciętnej sprawie w ciągu miesięcy i lat postępowania giną papiery, umierają świadkowie, a ci, którzy żyją, dawno nie pamiętają, co mieli zeznawać. Komu to służy? Co sędziowie chcą w ten sposób osiągnąć? Dlaczego zasłaniają się złą procedurą? A jeśli jest zła, to dlaczego nie zaproponują jej poprawienia? Sprawiedliwość wymierzana po latach nie spełnia żadnej ze swoich funkcji, poza utrzymaniem miejsc pracy sędziów. Najsmutniejszą ilustracją tego problemu stał się ostatnio przykład Stanisława Szwarackiego, który ponad 10 lat temu został skazany na karę więzienia za pobicie. Wniósł o ułaskawienie. Odpowiedzi nie dostał. Myślał, że jego wniosek został uwzględniony, lecz sąd po prostu zgubił akta. W tym czasie Szwaracki ustatkował się, zajął się gospodarstwem, samotnie wychowuje córkę. I nagle sąd papiery znalazł, więc chce mężczyznę zamknąć. Zaleca, by ten gospodarstwo sprzedał, a córkę oddał do rodziny zastępczej. Powolność sądów to nie tylko subiektywne odczucie oparte na medialnie nagłośnionych sprawach. Coroczne badanie Banku Światowego „Doing Business", które mierzy m.in. czas potrzebny na wyegzekwowanie długu na drodze sądowej, stawia Polskę na szarym końcu rankingu. Zajmujemy za to czołowe miejsca, jeśli chodzi o najczęściej przegrywane sprawy z art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, gwarantującego prawo do rychłego sądu. W sprawach cywilnych w 2006 r. przegraliśmy takich spraw 42, podczas gdy ludniejsze Niemcy przegrały ich zaledwie 3, a Włochy – 10. Sędziowie tymczasem wolą gardłować za podwyżkami pensji oraz urządzać kolejne „dni bez wokandy". Kiedy już jednak doczekamy się orzeczenia, często jest ono niezrozumiałe. W takich samych lub podobnych sprawach zapadają bardzo różne wyroki. Sędziowie w Polsce kurczowo trzymają się zasady, że formalnie nie muszą uwzględniać precedensów. Ale zapominają, że gdy wydają wyrok inny niż w podobnych sprawach, powinni wyjaśnić dlaczego. Nie robiąc tego, podważają zaufanie do sądów i utwierdzają obywateli w przekonaniu, że nie liczy się rozsądne rozwiązanie, lecz widzimisię sędziego. Widzimisię obwarowane żelaznymi zapisami o niezawisłości sędziowskiej. Rozstrzał orzecznictwa najlepiej znają ci, którzy musieli się sądzić z fiskusem. W każdym sądzie obowiązuje inna interpretacja tego samego prawa podatkowego. Duże kancelarie podatkowe stworzyły nawet bazy danych orzecznictwa poszczególnych sądów administracyjnych, by skuteczniej dbać o interesy swoich klientów. Bo sąd w orzeczeniu potrafi wręcz napisać, że znane mu są inne orzeczenia WSA, ale on decyduje inaczej – bez słowa uzasadnienia. Co to ma wspólnego ze sprawiedliwością?
Wszystko to nie jest winą poszczególnych sędziów. Nie można wymagać od ludzi heroizmu i winić ich za instynktowną ciągotę ku nikczemności. Problemem są przepisy. Takie, które dają im poczucie bezkarności i wyjątkowo sprzyjają korupcji. Ponad miarę rozbudowany immunitet chroni sędziów przed karą za nierzetelną pracę i zwykłe naruszenia prawa, chociażby za przekraczanie dozwolonej prędkości. Sędzia może być usunięty z urzędu dopiero wtedy, gdy zostanie przyłapany na grubym przestępstwie. Za wykroczenia odpowiada je- dynie dyscyplinarnie przed swoimi kolegami. Niestety, postępowania dyscyplinarne toczą się za zamkniętymi drzwiami, więc obywatele nie mają pojęcia, jak bardzo ulgowo sędziowie traktują swoich kolegów po fachu. Słynna była sprawa sędziego Grzegorza W. z Bielska-Białej. Immunitet stracił, ale nie z powodu największego jego przewinienia, czyli brania łapówek. Odebrano mu go dopiero po dwóch latach, gdy wyszło na jaw, że utrzymywał kontakty seksualne z oskarżoną, którą sądził. Nie wyłączył się z tej sprawy, a za kilkadziesiąt oszustw, jakich dokonała, wymierzył jej karę w zawieszeniu. W bydgoskim sądzie rejonowym przez wiele lat pracował z kolei sędzia Waldemar Z., który zasłynął pozwaniem rodziny człowieka, który zginął pod kołami jego volkswagena, o odszkodowanie za potłuczone auto. Kilka lat później Z. stracił immunitet za fałszowanie podpisów na fakturach firmy, w której nielegalnie jako sędzia dorabiał przez ponad 10 lat.
|
|
Więcej…
|
|
Sędzia tłumaczył, że był niepoczytalny |
|
|
|
|
poniedziałek, 23 kwietnia 2012 15:09 |
fot. Thinkstock
Sąd Rejonowy w Olsztynie nie uwzględnił w poniedziałek wniosku oskarżonego o jazdę po pijanemu prokuratora z Mrągowa, który prosił o zwrócenie akt jego sprawy prokuraturze. Sąd wyznaczył rozpoczęcie procesu na 13 czerwca - poinformowano PAP w sądzie.
Więcej: http://www.kancelaria.lex.pl/
|
|
Apel do dr M. Grążawskiego - Prezesa Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej |
|
|
|
|
piątek, 11 maja 2012 09:10 |
|
Stowarzyszenie Przeciw Bezprawiu w Bielsku-Białej zwraca się do Pana Prezesa o objęcie nadzorem służbowym sprawy o sygn. akt Kz 255/11 - Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej oraz natychmiastowe wyznaczenie terminów rozpraw. Stowarzyszenie zamierza być uczestnikiem tego postępowania.
Od 2001 r. prokuratura w Bielsku-Białej tworząca spółkę bez odpowiedzialności z Sądem Rejonowym w Bielsku-Białej, ochrania przestępstwo handlowania tajemnicą bankową, a także preparowania nieprawdziwych dokumentów bankowych przez byłego dyrektora ING Banku Śląskiego w Bielsku-Białej.
Od 2007 r. sędziowie tego sądu wpadli na wspaniały pomysł i za wszelką cenę chcą doprowadzić do przedawnienia przestępstwa byłego dyrektora. Robili to od 2007 r. SSR W. Salomon i SSR R. Molenda.
Przede wszystkim żądamy wyznaczenia sędziego, który nie posiada kredytów w Banku Śląskim. Kredytów takich nie powinna posiadać także najbliższa rodzina. Oświadczenie takie winno znajdować się w aktach sprawy.
Dalsze przetrzymywanie sprawy spowoduje naszą reakcję poprzez protest ciągły - bezterminowy - pod Sądem Rejonowym wraz z zablokowaniem ul. 1 maja w Bielsku-Białej.
Protest będzie trwał tak długo, aż ktoś rozliczy uprawiane bezprawie i ochronę przestępstw dyrektora Banku Śląskiego przez sędziów z Bielska - Białej. Od 12 lat nie raczyli uwzględnić ani jednej skargi na przewlekłość - uważając, że 12 letnie ściganie drańskiego przestępstwa Banku Śląskiego nie jest przewlekłe.
Należało więc spytać o zdrowie psychiczne tych sędziów.
|
|
Fatalne "pomyłki " sędziów. |
|
|
|
|
niedziela, 13 maja 2012 21:47 |
|
|
|
Prywatne ranczo prok. Tomasza Gizy z Siedlec i Zenona Bolesty z Krasnegostawu - bezkarna kradzież kart z akt sprawy. Prokuratorzy bezkarni !!! Jak długo? |
|
|
|
|
poniedziałek, 11 kwietnia 2011 08:41 |
|
W dniu 17.08.2007 r. Stow. Przeciw Bezprawiu złożylo na ręce Prok. Krajowego - Dariusza Barskiego, zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez elitę prokuratorów z Bielska - Białej, Częstochowy i Katowic. Przeczytaj treść. Sprawa bezprawia ślaskich prokuratorów wylądowała w Siedlcach u prok. Tomasza Gizy. Działy się tam rzeczy nieprawdopodobne. Zmieniano karty zeznań prokuratora Mateusza Wolnego a nawet je kradziono z akt sprawy.
Prokurator Giza zmienił terść pisemnego oświadczenia prokuratora M.W. z dnia 25.07.2006 r. podmieniając karty 1368 i 1370, - wkładając tą samą treść, na obu kartach. a zniknęła rzeczywista treść zeznań prokuratora. Zobacz.
To samo zrobil z kartami 1369 i 1371.
|
|
Więcej…
|
|
Jak głosowali posłowie w sprawie wydłużenia czasu pracy |
|
|
|
|
sobota, 12 maja 2012 00:31 |
|
Możesz się dowiedzieć - kliknij
Jak żyć z wymyślonych emerytur
|
|
Jak śląscy prokuratorzy i sędziowie przez 10 lat rżnęli głupa i ukrywali przestępstwa ING Bank Śląski. A w dniu 11.02.2011 r. dołączył do nich SSR Wojciech Salomon z Sądu Rej. w Bielsku - Białej ? |
|
|
|
|
czwartek, 10 lutego 2011 19:44 |
|
Przedstawiamy dowody z dokumentów 10 letniego przestępczego działania prokuratorów, mafii ING Bank Śląski oraz potwierdzanie tych idiotyzmów przez super sędziów w Bielsku - Białej.
W dniu 29.08.2000 r. Bank Śląski wysyła do prokuratury nieprawdziwej treści pismo, iż G. J. dokonała na własny rachunek wpłaty 38 000 dol. USA. Nie podaje numeru rachunku ani nie przesyła odpisu wpłaty lecz spreparowaną kserokopię. Otóż G.J. nigdy nie posiadała rachunku o numerze dostarczonej przez bank kserokopii podrobionej wpłaty a J. Jachnik nie zatrzymano 100 dol. USA. Tym samym ING B. Śl. tworzy fałszywe dowody dla oszusta. Znamiennym jest, iż końca 2004 r. prok. Marek Sosnowski, Krzysztof Biegun i Zbigniew Twardowski nie pytają banku o oryginał umowy bankowej i oryginał wpłaty, pomimo wniosków Jachnika.
Po szczęśliwym wyłączeniu prok. Krzysztofa Bieguna sprawę przejmuje prok. Mateusz Wolny i pierwszą czynność jaką wykonuje, to zwraca się o oryginał umowy rachunku G. J. oraz oryginał wpłaty. Bank Śląski odpowiada, iż G. J. nie była posiadaczem rachunku 683 115 - 152 - 1787. To oznacza, że pierwsza informacja z 2000 r. była nieprawdziwa.
Kiedy prok. przesłuchał dyrektora Departamentu Prawnego Banku Śląskiego S. Stawczyka autora pisma z 6.06.2006 r. (powyżej), ten przesyła prokuratorowi podrobioną umowę bankową G.J. twierdząc, że to ta na którą dokonano wpłaty 38000 dol.. Fałszerstwo polega na zamazaniu prokuratorowi czarnym falamastrem nr rachunku 100268309 ( popatrz dokument poniżej), a następnie twierdzeniu przez 3 lata, że rachunek 1000691103 był rachunkiem 59095 a rachunek 100268309 był rachunkiem 683 115 - 152 1787 - to jest tym, na który w dniu 27.05.1994 r. GJ miała dokonać rzekomej wpłaty kwoty 38 000 dol., które wg fantazji prokuratury miał zwrócić Niemczyk. Wg zeznań dyrektorów i pracowników Banku Ślaskiego, oryginał wpłaty kwoty 38 000 dol. został w 2000 zniszczony, ze względów archiwizacyjnych.
Są to pracownicy Banku Śląskiego, których sprawę fałszywych zeznań będzie chciał umorzyć jutro SSR Wojciech Salomon - co jest prawie w 100% pewne. W dniu 11 lutego do sprawy tej wrócimy.
Tymczasem jak wynika z oryginału umowy przed zakreśleniem jej flamastrem przez dyr. Banku Śląskiego rachunek 100268309, nie posiadał wcześniej w 1994 r. numeru z kserokopii wpłaty - lecz nr. 59 095, co widać jak byk na dokumencie przed zakreśleniem flamastrem ale ślepi prokuratorzy Sosnowski, Biegun i Twardowski fałszerstwa tego nie chcieli zauważyć. Mało tego przez wszystkie te lata, kradli z akt sprawy wszelkie wnioski dowodowe JJ. dotyczace zabezpieczenia oryginałów.
Wobec tak oczywistych dowodów z dokumentów, prokurator Mateusz Wolny w dniu 18.07.2005 r. stawia zarzuty dyrektorowi Banku Śląskiego Januszowi Martyniewiczowi. We wściekłość wpadają Prok. Małgorzata Bednarek i Prok. Janusz Jodłowski, którzy natychmiast zabierają sprawę i przenoszą do umarzalni przestępstw w Prokuraturze w Częstochowie, a prok. M. Wolnemu wszczynają fikcyjne postępowanie dyscyplinarne.
W tym miejscu pytamy: czy wobec uniewinnienia Jachnika, prok. Mateusz Wolny dostanie także co najmniej 100 000 zł. odszkodowania od swoich przełożonych, za obrazę jego wizerunku, do czego niechybnie doszło, a co jemu należy się za wyjątkową rzetelność i prawość, znacznie bardziej jak trzem bielski sędziom. Nękanie go postepowaniem dyscyplinarnym zablokowano mu drogę awansu, na którą zasłużył bardziej jak wszyscy razem wzięci prokuratorzy Bielska - Białej nie wyłączając jego szefów
|
|
Więcej…
|
|
W sądach cywilnych posiedzenia są jawne czy nie ? |
|
|
|
|
wtorek, 03 kwietnia 2012 15:56 |
|
W postępowaniu cywilnym jawność posiedzeń jest różna dla procesu i postępowania nieprocesowego. Posiedzenia sądu w postępowaniu nieprocesowym są z zasady niejawne – uznał Sąd Najwyższy.
|
|
Więcej…
|
|
30 milionowy oszust z Bielska - Białej - nietykalny od 12 lat JASIO w końcu nieprawomocnie skazany. Sąd Apelacyjny w Katowicach pewno płacze. |
|
|
|
|
czwartek, 03 maja 2012 10:26 |
|
Podopieczny sędziów Sądu Apelacyjnego w Katowicach i ich derektora { to nie błąd} zapewne płaczą. Ich podopieczny od 12 lat - Jasio z Bielska - został skazany. A czemu płaczą? Bo pewnie wizytator Sądu Apelacyjnego w Katowicach znowu będzie musiała pilnować wyroku Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej, bo to ten sąd - a nie Katowice będą rozpoznawać apelację Jasia. CBA do roboty - korupcja większa niż we Wrocławiu. Jasio w Katowicach wygrywał wszystko nawet rentę i to już od 1980 r. Jego firma sfałszowała tylko 500 faktur w ciągu 1,5 roku a biedna prokuratura i prokurator Małgorzata Borkowska prowadząca w tym czasie sprawę tego nie zauważyła. No i Jasio kradł dalej. Zastanawiam się czy biedaczka też płacze.
|
|
Więcej…
|
|
Śląska prokuratura nadal bezkarna. Uwięziła niewinnego człowieka na 27 miesięcy |
|
|
|
|
piątek, 18 maja 2012 13:11 |
|
Sprawa dotyczy Krzysztofa Stańki - współzałożyciela ruchu NIEPOKONANI.
Prokurator Roman Pietrzak posłał niewinnego człowieka na 27 miesięcy do aresztu. Przełożeni nie widzą w tym problemu. Prokuratura przerżnęła dwa procesy. W obu uniewinniono Krzysztofa Stańkę. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w ustnym uzasadnieniu wyroku powiedział, że prokurator R. Pietrzak podejmował działania niemoralne, nieetyczne a także pozbawione oparcia w materiale dowodowym.
Jednak przełożeni nie wyciągną konsekwencji do prokuratora Pietrzaka. Według nich prokurator jedynie wnioskuje o zastosowanie i następnie przedłużenie tymczasowego aresztowania przez sąd i jeśli wnioski takie nie zasługują na uwzględnienie, to są przez sąd odrzucane – odpowiedział prokurator Leszek Goławski, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Pewno, prokuratura narozrabia, a potem winien sąd. Trochę i racji w tym jest, bo sprawy aresztowe rozpoznają sądowi małolaci na posiedzeniach i do tego tajnych. Mało rego Prokuratura butnie zapowieda kasację - pewno dlatego aby odwlec czas rządania odszkodowawczego, o które z pewnościa wystąpi rodzina K. Stanki.
Więcej - kliknij.
Przeczytaj także: areszt bez czytania akt - kliknij
|
|
Pokrzywdzeni ale niepokonani w Niezależnej TV |
|
|
|
|
czwartek, 17 maja 2012 21:16 |
|
Wywiad z dnia 16.05.2012 r. przybliżający plany i zamierzenia R.S.
NIEPOKONANI i KONGRESU w SALI KONGRESOWEJ - WARSZAWA -
31.05.2012 r. - godz. 12
Film trzeba szukać na http://niezaleznatelewizja.pl/ , bowiem zmieniony został jego status.
|
|
17 maja pikieta Stowarzyszenia w Świdnicy |
|
|
|
|
środa, 16 maja 2012 20:48 |
|
W dniu jutrzejszym Stowarzyszenie Przeciw Bezprawiu z siedzibą w Bielsku-Białej organizuje pikietę przed Sądem Okręgowym w Świdnicy - Plac Grunwaldzki. Początek godz. 9.
Protest skierowany jest przeciwko łamaniu prawa do sprawiedliwego procesu poprzez nadużywanie tzw dowodu ze świadka koronnego" przez prokuraturę i sąd pod hasłem;
STOP DLA PRAWA DO BEZPRAWIA
W Świdnicy sądzony jest w tym dniu jako groźny przestępca - niewładający obiema rękami i nogami Marek Lisowski. Sparaliżowany od 22 lat człowiek jest oskarżony przez wrocławskiego prokuratora Jarosława Dykę o kierowanie grupą przestępczą. Pomówiony został przez świadka koronnego: złodzieja, handlarza narkotyków, oprycha wykonującego zlecenia zabójstw, który po to, by uchronić się przed karą, zaspokaja oczekiwania prowadzących śledztwo. Innych dowodów winy poza pomówieniem nie ma. Kaleka poruszający jedynie głową trafił do aresztu wydobywczego do Zakładu Karnego w Czarnem. Przebywał tam 3 miesiące właściwie bez opieki medycznej. Zaszczuty, źle traktowany, poniżany i doprowadzony prawie do śmierci, miał przyznać się do winy. Nie przyznał się. Prokuratura skierowała akt oskarżenia. Lisowski właśnie stanął przed Sądem Okręgowym w Świdnicy. To znaczy wwieziono go na salę rozpraw wózkiem inwalidzkim. 16 kwietnia rozpoczął się proces przeciwko niemu. Ma odpowiadać za handel narkotykami, fałszywymi dolarami oraz przewóz dragów i uranu (w nogawce spodni!) przez granicę. Miał to robić kilkanaście lat temu aż do 2005 r., choć praktycznie był wtedy (i nadal jest) rośliną. Ponoć dokonywał tych przestępstw także w czasie gdy leżał w śpiączce. 17 maja Lisowski ma usłyszeć wyrok.
|
|
KONGRES "NIEPOKONANYCH" - 31 maja 2012 - Warszawa - Sala Kongresowa - Pałac Kultury - ZAWIADOMIENIE - PROGRAM |
|
|
|
|
niedziela, 13 maja 2012 09:29 |
|
Nowa data KONGRESU NIEPOKONANCH - 31 maja 2012 r.
Szanowni Państwo!
Pokrzywdzeni przez instytucje Państwa, przedstawiciele organizacji społecznych, przedsiębiorcy, przedstawiciele mediów, politycy oraz obserwatorzy i wszyscy zainteresowani działalnością naszego ruchu. Pragniemy poinformować o zmianie terminu naszego kongresu “pokrzywdzeni lecz NIEPOKONANI”, który odbędzie się jeden dzień później od planowanego terminu – czyli 31 maja 2012 roku w Sali Kongresowej w Warszawie o godzinie 12:00.
Zmiana jest podyktowana względami technicznymi i organizacyjnymi.
Za wszelkie niedogodności związane z tą zmianą serdecznie przepraszamy i gorąco zapraszamy do aktywnego uczestnictwa w tym wydarzeniu.
Komitet Organizacyjny “NIEPOKONANI”
Po raz pierwszy możemy być razem !!!!!
24.04.2012 - TV RZESZÓW o NIEPOKONANYCH
2.05.2012 - Apel NIEPOKONANYCH w programie TV POLSAT Państwo w Państwie
2.05. 2012 - NIepokonani w Pulsie Biznesu o wsparciu NIEPOKONANYCH przez G. Markowskiego
2.05.2012 - NIEPOKONANI w WYBORCZEJ BIZN.
4.05.2012 - Niepokonani w Supernowościach 24
6.05.2012 - NIEPOKONANI w Dzienniku Polskim
8.5.2012 - Rozmowa z Andrzejem Żuromskim
9.05.2012 - NIEPOKONANI w TVN 24pl.
9.05.2012 - NIEPOKONANI w Rzeczpospolitej
9.05.2015 - NIEPOKONANI w RADIU KONTESTACJA
10.05.2012 - Polskie Radio Program III
13.05.2012 - Gazeta Krakowska
|
|
Z Bielska do Warszawy - pozostały jeszcze tylko 2 miejsca |
|
|
|
|
poniedziałek, 14 maja 2012 22:04 |
|
Kongres Niepokonanych
31.05.2012 r. godz. 12 - Warszawa - Pałac Kultury - Sala Kongresowa
Na trasie
Bielsko-Biała - Czechowice - Pszczyna - Tychy - Katowice - Częstochowa - Piotrków Trybunalski.
pozostały jeszcze tylko 2 miejsca
Jednocześnie zwracamy się do wszystkich zamożniejszych osób o przekazywanie dobrowolnych wpłat na konto:
98 8111 0009 2001 0036 2254 0001
Stowarzyszenie Przeciw Bezprawi - ul. Iglasta 28 - 43 - 300 Bielsko - Biała
z dopiskiem: Wyjazd na Kongres Niepokonanych
Zgłoszenia i informacje: emailem:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
i tel. 504 105 220
|
|
Zaproszenie na Kongres Niepokonanych z Kielc |
|
|
|
|
wtorek, 15 maja 2012 17:12 |
|
Andrzej Żuromski i Lech Adamowski - dzisiaj 15 maja przed Sądem Rejonowym w Kielcach.
Rodzina Adamowskich od ponad 20 lat prowadzi firmę wulkanizacji opon przy trasie Warszawa – Katowice. Biznes, z którego utrzymywały się 3 rodziny, świetnie prosperował do czasu remontu drogi. Wtedy zablokowano wjazd do zakładu. Dla Adamowskich oznaczało to koniec ich firmy i rodzinną tragedię.
Wieloletniej walki z urzędnikami (z powodu arogancji i ich bezduszności) nie wytrzymał Pan Czesław – głowa rodziny i założyciel firmy. Zmarł w zeszłym roku, następnego dnia po otrzymaniu decyzji o odizolowaniu ich warsztatu od autostrady. Państwo Adamowscy do dziś nie mogą pogodzić się z tym, że brak bezpośredniego wjazdu do zakładu spowoduje zamknięcie ich firmy, a sposoby normalnego rozwiązania sprawy przewidują polskie przepisy.
W dniu 1.06.2012r. o godz. 10,30 w Naczelnym Sądzie Administracyjnym ul. Gabriela Piotra Boduena 3/5 w Warszawie rozpoznana zostanie skarga kasacyjna rodziny Adamowskich o sygn. II OSK 787/12
My tam będziemy !!! Wy też tam bądźcie. Dzisiaj Oni jutro Wy !!!
Przeczytaj także:
http://pwp.pb.pl/2553393,65149,polska-w-budowie-a-rodzinna-firma-w-zalobie
http://pwp.pb.pl/2554463,21236,bezdusznosc-urzednikow-doprowadzila-do-tragedii
|
|
wtorek, 15 maja 2012 18:26 |
|
Wypowiedź Jarosława Gowina - Ministra Sprawiedliwości - z 10 maja 2012 r.
"... muszę powiedzieć, że ja realizuję wiele kontrowersyjnych projektów, ale w żadnym nie mam tak masowego poparcia opinii publicznej, jak w działaniach zmierzających do uporządkowania sytuacji w prokuraturze. To jest instytucja, która głęboko rozczarowuje Polaków. Ta instytucja musi funkcjonować lepiej, prokuratorzy muszą pamiętać, że ich prace służą na rzecz obywateli i odpowiadają za bezpieczeństwo obywateli, a nie za jakieś wewnętrzne przepychanki, które bez przerwy się odbywają w prokuraturze... Prokuratura powinna podlegać kontroli demokratycznej, no żyjemy w państwie demokratycznym, w którym reprezentantem narodu jest parlament, w związku z tym uważam, że obywatele za pośrednictwem swoich przedstawicieli w parlamencie mają prawo i obowiązek kontrolować Prokuraturę..."
http://www.radiozet.pl/Programy/Gosc-Radia-ZET/Blog/Jaroslaw-Gowin2
|
|
Wielki sukces PROKURATURY RP |
|
|
|
|
wtorek, 15 maja 2012 18:25 |
|
A to dopiero prokuratorski kabaret. Jak informują media, w trakcie protestu SOLIDARNOŚCI w sprawie emerytur, doszło do przestępstwa ograniczenia wolności posłów- co dziarsko potwierdzają posłowie do kamer telewizyjnych. Tymczasem ci sami posłowie i prokuratura nie martwi się ograniczeniem wolności w postaci wieloletnich więzień osób bezpodstawnie oskarżonych przez świadków koronnych, co pokazano wielokrotnie programie Państwo w Państwie.. No cóż większą szkodą jest zatrzymanie posła przez 1,5 godziny w sejmie RP niż obywatela w więzieniu przez kilka lat. Nawet to rozumiem, bo w sejmie jak widać atmosfera jest nadzwyczaj ciężka i spędzona tam nawet 1 godz. wymaga nadludzkiego wysiłku ( ha,ha, ha). Jednak istnieją jakieś granice prokuratorskiego idiotyzmu. Konieczne jest jednak ich leczenie.
|
|
Czy biorący łapówki poczują się bezpiecznie |
|
|
|
|
wtorek, 15 maja 2012 17:43 |
|
Składanie fałszywych oświadczeń przez osoby pełniące funkcje publiczne może być bezkarne – wskazuje asesor prokuratorski.
4 maja 2012 r. na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości w dziale „Aktualności" ukazała się informacja pod nazwą: „Oświadczenie w sprawie projektu założeń do projektu ustawy o ograniczeniu prawa karnego w obrocie gospodarczym" (http://ms.gov.pl/pl/informacje/news, 3907,oswiadczenie-w-sprawie-projektu-zalozen-do.html, dostęp dnia 8 maja 2012 r., godz. 6:40). Informacja ukazała się – jak można wyczytać z jej treści – „w związku z pytaniami oraz nieprawdziwymi informacjami dotyczącymi przygotowanego w Ministerstwie Sprawiedliwości projektu założeń do projektu ustawy o ograniczeniu prawa karnego w obrocie gospodarczym (...)". W informacji tej zawarte jest m.in. stwierdzenie, które trzeba przytoczyć w całości. Brzmi ono następująco:
„Nieprawdą jest, jakoby Ministerstwo Sprawiedliwości chciało wprowadzić bezkarność m.in. za złożenie fałszywego oświadczenia majątkowego przez posłów i senatorów".
Co prawda w przygotowanych założeniach znajduje się propozycja wykreślenia art. 14 ust. 1 i 2 ustawy o ograniczeniu działalności gospodarczej [...] (przepis ten określa przestępstwo złożenia nieprawdziwego oświadczenia o działalności gospodarczej prowadzonej przez małżonka w trakcie pełnienia funkcji (zob. art. 8 ust. 1) oraz oświadczenia o swoim stanie majątkowym), to jednak zdaniem autorów projektu czyn taki wypełnia znamiona czynu zabronionego z art. 271 § 1 k.k. określającego przestępstwo poświadczenia nieprawdy. Oznacza to, że podanie nieprawdy w oświadczeniu majątkowym przez osobę pełniącą funkcję publiczną nawet po uchyleniu tego przepisu nadal byłoby karalne".
Otóż osobiście mam duże wątpliwości, czy rzeczywiście podanie nieprawdy w oświadczeniu majątkowym wypełnia znamiona czynu zabronionego z art. 271 § 1 k.k. |
|
Więcej…
|
|
40 % podwyżka prądu - już w przyszłym roku !!! To efekt tego, że siedzimy po cichu !!! |
|
|
|
|
wtorek, 15 maja 2012 13:29 |
Być może już w przyszłym roku dostawcy prądu dla gospodarstw domowych nie będą musieli uzgadniać cen z Urzędem Regulacji Energetyki. A to oznacza niekontrolowane podwyżki - podaje rmf24.pl.
"Dziennik Gazeta Prawna" dowiedział się, że Urząd Regulacji Energetyki już wkrótcezdejmie z branży energetycznej obowiązek ustalania razem z URE wysokości najpopularniejszej w Polsce taryfy G. Według dziennika, decyzja może zostać ogłoszona jesienią, a do uwolnienia rynku może dojść 1 stycznia 2013 roku.
Gazeta przypomniała przy tym, że uwolnienie w 2007 roku cen energii dla przemysłu doprowadziło w początkowej fazie do wzrostu cen prądu prawie o 40 procent.
Jednak według Agnieszki Głośniewskiej z URE, z którą rozmawiał Krzysztof Zasada, tym razem podwyżka nie będzie aż tak dotkliwa. Wtedy była zupełnie inna sytuacja rynkowa. Nie mieliśmy towarowej giełdy energii, która daje nam teraz bardzo dobry, obiektywny punkt odniesienia co do ceny energii elektrycznej - podkreślała Głośniewska w rozmowie z naszym reporterem. Przekonywała również, że teraz pojawi się realna konkurencja wśród dostawców, którzy cenami zaczną walczyć o klientów.
|
|
W obronie nauczania historii |
|
|
|
|
wtorek, 15 maja 2012 10:54 |
 Walne Zgromadzenie Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym zdecydowanie popiera protest przeciw zmianom wprowadzanym w nauczaniu historii. Solidaryzujemy się z protestującymi we Wrocławiu. Wyrażamy serdeczne podziękowanie wszystkim jego uczestnikom za podjętą inicjatywę. Pozostajemy w przekonaniu, że Wasz trud i wysiłek uczestników akcji protestacyjnej w Krakowie, Warszawie, Siedlcach, Tarnowskich Górach, Częstochowie i Nysie przyniesie oczekiwane rezultaty.
Należymy do pokolenia, które walczyło w latach 80-tych z zakłamaniem naszych najnowszych dziejów. Mamy moralne prawo także i dziś upominać się o właściwe traktowanie historii w szkołach. Wprowadzone przez Ministerstwo Edukacji Narodowej zmiany w podstawie programowej historii w gimnazjach i liceach, uniemożliwią zdobycie przez młodzież pełnej wiedzy o dziejach swojej ojczyzny. Podjęte przez MEN decyzje są nie do przyjęcia przez nasze środowiska. Dlatego tak jak w PRL także i dziś zdecydowanie domagamy się prawdy w nauczaniu w polskich szkołach.
Nauka historii jest elementem kształtowania narodowej tożsamości, dlatego zwracamy się do wszystkich środowisk patriotycznych o udzielenie wsparcia protestującym. Rządzącym zaś przypominamy, że w państwie demokratycznym najwyższym suwerenem jest naród, a osoby pełniące funkcje ministerialne powinny mu służyć. Zdecydowanie żądamy podjęcia rozmów przez Ministra Edukacji Narodowej Panią Krystynę Szumilas z ekspertami skupionymi w Obywatelskiej Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie w sprawie wypracowania wspólnego stanowiska dotyczącego kształcenia młodzieży polskiej.
Przewodnicząca
Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Represjonowanych w Stanie Wojennym
|
|
25 tys. zł rekompensaty dla związkowca w MO. I kto wie czy nie dalsze 1,5 miliona. Zaś działaczka Solidarności - w tragicznej biedzie !!! |
|
|
|
|
wtorek, 15 maja 2012 11:24 |
|
25 tys. zł rekompensaty za internowanie w okresie stanu wojennego przyznał Sąd Okręgowy w Suwałkach Mirosławowi Basiewiczowi, działaczowi związkowemu w Milicji Obywatelskiej.
Sąd przyznał Basiewiczowi najwyższe odszkodowanie przewidziane w ustawie o represjonowanych uznając, że przebywał on w ośrodku na Białołęce w szczególnie ciężkich warunkach. 
Przewodniczący składu orzekającego sędzia Waldemar Malec powiedział w uzasadnieniu, że Basiewicz doznał poważnej krzywdy nie tylko w więzieniu, ale także potem, gdy dalej był prześladowany przez służbę bezpieczeństwa.
Odszkodowanie za "zniszczoną młodość"
Według znowelizowanej ustawy represjonowani, którzy trafili do aresztów lub ośrodków dla internowanych mogą ubiegać się o rekompensaty do 25 tys. zł. Basiewicz uważa, że Skarb Państwa powinien mu wypłacić ok. 1,5 mln zł. Twierdzi, że władze komunistyczne, prześladując go i aresztując, zniszczyły mu młodość, życie rodzinne i karierę zawodową. Działacz związkowy najpierw został wyrzucony z pracy w milicji, a w grudniu 1981 roku - internowany. W więzieniu na Białołęce spędził siedem miesięcy.
Stracił dobytek życia
Basiewicz był zadowolony z orzeczenia sądu. Wcześniej napisał list otwarty do prezydenta, premiera i marszałka Sejmu, w którym domaga się zmiany ustawy i uznania działań SB wobec represjonowanych za zbrodnię komunistyczną. W jego przypadku działania te doprowadziły do tego, że stracił dobytek całego życia.
Basiewicz mieszka obecnie u znajomego na wsi k. Szypiliszek, po tym jak został eksmitowany zmieszkania, bo nie płacił czynszu. Twierdzi, że nie było go na to stać.
Basiewicz znany jest nie tylko z działań związkowych, ale także ze swej działalności w Obywatelskim Komitecie Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 roku. Komitet działał pod koniec lat 80. Według historyków i ustaleń komitetu NKWD zatrzymało i wywiozło na Wschód przynajmniej 600 działaczy polskiego podziemia na Suwalszczyźnie.
Zaś 71-letnia była działaczka Solidarności żyje na skraju nędzy !!! To Polska
XXI w.
|
|
Więcej…
|
|
Urzędnik pierwszy raz odpowie za nieudostępnienie informacji publicznej - niewiarygodne aby było prawdziwe |
|
|
|
|
wtorek, 15 maja 2012 09:27 |
|
Prawdopodobnie po raz pierwszy w historii Polski wysoki rangą przedstawiciel rządowej administracji może odpowiedzieć karnie za nieudostępnienie informacji publicznej.
Wielu urzędników udziela informacji publicznej w sposób uznaniowy, nie zawsze podchodząc poważnie do obowiązku nakładanego przez przepisy. Pokutuje przekonanie, że grozi im za to jedynie ewentualne postępowanie administracyjne.
– Wiedza o tym, że za nieudostępnienie informacji publicznej grozi odpowiedzialność karna, nie jest wśród urzędników zbyt powszechna – ocenia Krzysztof Izdebski z Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej.
My zaś dodajemy, że łamał ją nawet bez żadnej odpowiedzialności Prezes Sądu Okręgowego w Bielku-Białej i dopiero skarga do Ministra Sprawiedliwości zmusiła Pana Prezesa do udostępnienia drogi zawodowej sędziów. Jak to zrobić - kliknij.
Artykuł 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej, który przewiduje karę do roku więzienia, został przypomniany w rozpoczętym wczoraj przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa procesie. Wytoczył go z prywatnego aktu oskarżenia Grzegorz Pluciński, prezes spółki Mainframe.
Głównym oskarżonym jest Andrzej M., w latach 2008 – 2010 dyrektor Centrum Projektów Informatycznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Jest on aresztowany w związku z prowadzonym przez Centralne Biuro Antykorupcyjne śledztwem w sprawie wielomilionowych łapówek za kontrakty informatyczne.
Więcej; GAZETA PRAWNA
|
|
|